Próby buntu nie tylko nie należy uważać za dowód złego charakteru psa, przeciwnie, właśnie z takich psów, które usiłują narzucić nam swą wolę ,wyrastają najlepsi obrońcy i przyjaciele. Oczywiście nie jest rzeczą łatwą opanować psa, który przeżył kilka lat nie uznając nad sobą władzy i w licznych starciach z otoczeniem nie ustępował przed nikim. Podporządkowanie sobie takiego psa jest zadaniem przerastającym możliwości początkującego amatora. Doświadczony przewodnik opanuje go spokojem i pewnością siebie, która jest najskuteczniejszym środkiem wychowania. Ujarzmienie psa starego, zupełnie już zmanierowanego, wchodzi w zakres pirać pogromcy; do tego trzeba mieć specjalne zdolności i kwalifikacje. Na ogół jednak nie mą takiego psa, którego naprawdę zdolny i doświadczony przewodnik nie mógłby opanować i ułożyć, chyba że zwierzę jest psychicznie nienormalne, bo i takie bywają.
Bywają też psy o władczej naturze, które w rękach osoby układającej stają się potulne jak owieczki, ale z chwilą przejścia do rąk innej osoby, nie umiejącej narzucić im swej woli lub co gorsze bojażliwej, momentalnie wyczuwają swą przewagę i starają się tę przewagę wykorzystać. Jeśli więc ktoś nie należy do odważnych i jest w dodatku nerwowy, niech nie trzyma psa bojowego, gdyż wkrótce nie pies jemu się podporządkuje, lecz odwrotnie.
Trafiają się, choć niezmiernie rzadko, psy o naturze „urodzonego przywódcy”. Taki pies nie podporządkuje się nikomu i w naturalnych warunkach tak długo zachowuje rolę „watażki”, spychając rywali o władzę, póki nie napotka drugiego osobnika o podobnym charakterze. Dochodzi wtedy do ostatecznej rozgrywki, w której żaden nie ustąpi, nawet przed przeważającą siłą. Gdyby czytelnika nieszczęśliwy los obdarzył podobnym wychowankiem, radzę oddać go na stróża podwórzowego w warunki, w których nie będzie nikomu zagrażał.
Z reguły jednak „walka o władzę” nie prowadzi do zbyt tragicznych skutków; nie zawsze decyduje siła, lecz zdecydowana postawa.
Wracając do problemu kary i nagrody — należy starać się tak oddziaływać na psa, by pod żadnym pozorem nie powstało u niego skojarzenie, że przyjazne zbliżenie się do pana pociąga za sobą przykre skutki. Sfera w pobliżu pana powinna być zawsze sferą zupełnej pewności, bezpieczeństwa, a pan — źródłem psychicznych i fizycznych przyjemności. W miarę możności należy wszystkie nagrody łączyć ze swoją osobą lub z czynnością pożądaną, kary natomiast z czynnością niepożądaną i ukrywać przy tym związek przyczynowy między karą a swoją osobą. W jednym tylko wypadku można odstąpić od tej zasady, a mianowicie wtedy, gdy pies przy ewentualnej walce o władzę zaatakuje pana. Wówczas wszystkie środki użyte stosownie do stopnia agresji i wielkości psa są dobre, jeśli z ich pomocą potrafimy przekonać go, że jesteśmy silniejsi. Autorytet przewodnika jest równie ważny jak konieczność zyskania “zaufania psa. Stanowczość wychowawcy powinna wskazać granicę, poza którą psu nie wolno wykraczać.
Należy odróżnić krzywdę wyrządzoną panu nieumyślnie, np. przez nieostrożność w zabawie, od agresji w przystępie buntu. Różnica jest tak wyraźna, że nawet zupełny nowicjusz zorientuje się od razu w zamiarach wychowanka. Jeśli pies odgryzie się odruchowo w razie np. przypadkowego nadepnięcia mu na łapę w czasie zabawy, wystarczy skarcić go za to energicznie, lecz umiarkowanie i spokojnie. Zabawy są bardzo pożądane, wpływają bowiem na lepsze poznanie i obustronne przywiązanie oraz na wyrabianie spostrzegawczości u wychowanka. Wszelkie jednak przejawy wyraźnego buntu powinny być tłumione radykalnie. Jest to jedyna sytuacja, kiedy wychowawcy wolno stosować bicie i to ostre aż do skutku, póki pies nie podda się i nie zaniecha jakichkolwiek odruchów agresji, jak gryzienie, warczenie itp. Należy go przy tym dobrze osadzić smyczą lub łańcuchem, by nie mógł nie tylko napadać, lecz i uciec. W razie udanej ucieczki nabierze bowiem przeświadczenia, że w ten ’sposób można się ratować przed bezpośrednim atakiem. Trzeba prze to wywalczyć zwycięstwo. Z chwilą jednak gdy pokonany pies okaże ,,skruchę”, należy krótko i z umiarem pogłaskać go, oczywiście bez czułości, i odnosić się do niego zupełnie normalnie. Pogłaskanie psa ma na celu zarówno uspokojenie go poprzykrej interwencji.    I jak i przekonanie się, czy nie będzie próbował ponownie zaatakować ręki — wtedy bowiem trzeba kontynuować karę aż do ostatecznego skutku.