Jeśli chodzi o wzajemny stosunek dwu psów, to chciałbym nadmienić, że walce można zapobiec i psa przywołać do siebie tylko wtedy, gdy jest on bardzo blisko nas, w każdym razie bliżej niż przeciwnik. Jeśli natomiast wyłoni się nieoczekiwanie taka sytuacja, że w pobliżu naszego psa, który odbiegł dość daleko, pojawi się inny pies, należy się zachować spokojnie i obojętnie. Pies bowiem, jeśli nie jest zupełnie ułożony i do pewnego stopnia „zmechanizowany”, nie przyjdzie mimo naszego wołania. Zresztą nie może on przyjść, bo byłoby to Wbrew odwiecznym prawom psiej natury. Pies poza innymi instynktami obdarzony jest przez naturę także instynktem gonienia łupu, czyli uciekającej przed nim zwierzyny.
Jeśli więc nasz pies znajdzie się w polu widzenia innego psa zwłaszcza większego lub równego wzrostem, to mimo że nęci go wezwanie pana, posłuchać go po prostu nie może. Odwracając się bowiem od przybysza i odchodząc odeń w szybkim tempie, stwarza tym samym pozory ucieczki. Uciekająca zaś zwierzyna wywołuje w innym psie chęć pogoni i zdobycia łupu. O tym wszystkim mówi naszemu psu głos krwi i doświadczenie wielu pokoleń. Szybki powrót do pana byłby zatem odstępstwem od norm postępowania wytkniętych mu przez instynkt i niebezpieczeństwem wydania się na prześladowanie przez rywala, z którym nie wymienił ceremonialnego przedstawienia się na psi sposób.
Zresztą takie spotkania czy nawet konflikty kończą się zwykle mniej groźnie, niż zapowiadają się, zwłaszcza na neutralnym gruncie. Jeśli jednak dochodzi do Ostrej walki, obaj właściciele psów powinni wkroczyć energicznie w celu odciągnięcia swych wychowanków. Najważniejszą rzeczą jest wtedy zachowanie spokoju, gdyż jakiekolwiek zdenerwowanie obu właścicieli udziela się psom i podnosi jeszcze bardziej ich bojowy nastrój. Nie wymagajmy więc od psa rzeczy sprzecznych z jego wrodzonymi impulsami.
Przerobienie lub stłumienie instynktów wymaga dużo pracy i cierpliwości. Zadanie takie można wykonać, lecz oprócz czasu wymaga ono od przewodnika wielkiego doświadczenia i wyjątkowego
umiaru wychowawczego. Poza tym pies, u którego brutalnie tłumiono przejawy instynktu, stanie się wystraszonym „manekinem” i zamiast własnej inicjatywy wykazywać będzie tylko nabytą efektowną karność, a więc nie sprawi przyjemności żadnemu prawdziwemu miłośnikowi zwierząt.
Źródłem nieporozumień jest także postawa, którą można nazwać postawą „zawstydzenia”. Przybiera ją pies, gdy pan zaczyna go karcić dla zasady, lecz sam nie jest poruszony gniewem, a jnoże nawet raczej rozśmieszony i przemawia w tonie niezrozumiałym dla psa. Pies waha się i nie jest pewien, czy pan się gniewa i grozi karą, czy też, jako to nieraz bywało, zaprasza do zbliżenia się, a nawet zabawy. Uczucia jego oscylują między ufnością a trwogą; nie wie jak się w tej niejasnej sytuacji zachować i dlatego ukazuje nam „zawstydzoną twarz”.
Instynkt sfory, jak już wspomniałem, stanowi tło na którym dopiero rozwijają się wszelkie inne przejawy życia wewnętrznego psa. W braku psich towarzyszy stwarza on sobie sforę zastępczą z ludzi czy też zwierząt domowych i stąd powstają przyjaźnie z kotem, koniem, ą nawet kurą czy papugą. Drogi, na jakich wyładowuje się instynkt sfory, są nieraz zupełnie nieoczekiwane.
Celem wychowawcy powinno być jak najbliższe zżycie się z psem, aby powstał nierozerwalny związek przyjaźni, w którym pies czułby się członkiem sfory bezwzględnie podporządkowanym przewodnikowi — panu. Stanowisko przewodnika w stosunku do dorosłego psa, zwłaszcza z rasy bojowej, trzeba sobie nieraz dopiero wywalczyć zdecydowanym postępowaniem, a być może i siłą fizyczną.